Na początek zaskakuje gości tabliczka na drzwiach, głosząca, że domek należy do niejakiego Joulupukki (fińska nazwa świętego Mikołaja), a pod spodem wisi potężna skrzynka pocztowa, bo oprócz grzecznych dzieci i cierpliwych dorosłych Mikołaj najbardziej lubi dostawać listy, pocztówki i rysunki. W głębi domu wszystko wygląda tak, jak to sobie zazwyczaj wyobrażamy: miękkie sofy, wygodny fotel przed wesoło trzaskającym kominkiem, biblioteczka z bajkami, warsztat, gdzie Mikołaj czasami samodzielnie wykonuje prezenty, sztab pomocników pakujących paczki w świąteczny papier i renifery zaglądające przez okno.

Wizyta u świętego Mikołaja przeciąga się do późnej nocy, a że sympatyczny staruszek lubi sobie pogawędzić w miłym towarzystwie i porządnie zjeść to na stół wnoszone są kolejne przysmaki fińskiej kuchni. Goście nieśmiało próbują rosolli (sałatki buraczanej ze śledziem) i graavilohi (surowy solony łosoś z cukrem i koperkiem). Po każdym kęsie rozlega się: Hyvää Ruokahalua! (smacznego), co zachęca do próbowania, chwalenia kulinarnych zestawień i proszenia o więcej. Danie główne to do wyboru: perunasoselaatikko (zapiekanka z ziemniaków z szynką, zielonym groszkiem, suszonymi śliwkami i marynowanymi burakami) lub karjalanpaisti (kociołek oryginalnie przyrządzany z mięsa renifera marynowanego w fińskiej wódce, z dodatkiem cebuli i lubczyku). Dla tych, którzy zażyczą sobie rybkę dostaną smaczne mantokalakeytto (rybę duszoną w mleku z dodatkiem masła i pietruszki) lub kalakukko (pieróg z mąki razowej z mięsnym, częściej rybnym farszem). Warto spróbować także marchwiowo-ryżowej zapiekanki porkkanalaatikko i … zostawić sobie nieco miejsca na deser, czyli ahvenanmaan pannukakku (ciasto alandzkie, które podaje się z dżemem truskawkowym i bitą śmietaną). Podczas posiłku gospodarz biega po wciąż nowe butelki joulukalja (piwa  domowej roboty), podczas gdy on sam od początku posiłku wytrąbił już kilka litrów mleka. Wreszcie błogi kulinarny spokój, który kończy się niespodziewanie, gdyż święty Mikołaj chce pokazać gościom Korvatunturi (Wzgórze-Ucho), gdzie wysłuchiwane są wszystkie dziecięce życzenia, i gdzie przychodzi część świątecznych listów (adres: FIN-99999).

Na drogę  obowiązkowo pakowany jest poczęstunek. Słynne karjalanpiirakat (pierogi karelskie) i laskiaispulla (drożdżowe bułeczki wypełnione pastą migdałową i bitą śmietaną) oraz wielka torba salmiaków (czarnych żelków z anyżkiem lub solą), a do picia rozgrzewający glögi z migdałami, rodzynkami i przyprawami (cynamon, imbir, goździki, kardamon). Nagle przestają dzwonić dzwoneczki przy saniach, a renifery zaczynają skubać mech to znak, że podróż się skończyła. Mikołaj mości dla wszystkich siedzisko z puchatych koców, a na kamień kładzie wielką księgę życzeń. Tam zapisywane są szepty północnego wiatru czytającego listy ze wszystkich stron świata.

  • Ho, ho, hoo… nawet dorośli piszą listy do świętego Mikołaja, nie ma się czego wstydzić! – Mikołaj śmieje się serdecznie i macha gościom przed nosem osobiście napisanym przez nich listem.  O zgrozo! – ozdobionym nieudolnymi bazgrołami w drodze na służbowe spotkanie i nieśmiało zostawionym we framudze okna, obok pięknych rysunków dzieci.

Kochani, uważajcie – marzenia się spełniają! Pamiętajcie także, aby do listu dołączyć słodki poczęstunek, bo powrotna droga do lapońskiej krainy jest długa i niebezpieczna, a wiecie już, że Mikołaj uwielbia mleko…