Przy niewielkim wysiłku (spacery, krótkie ćwiczenia) i w czasie spoczynku organizm czerpie energię przede wszystkim z tłuszczy. Natomiast podczas uprawiania sportu zużywa glikogen, dzięki któremu mięśnie otrzymują dawkę energii do działania. Glikogen to polisacharyd (wielocukier), czyli węglowodany. Nasz organizm otrzymuje go wraz z pożywieniem i gromadzi w mięśniach i wątrobie, używając podczas wzmożonego wysiłku. Zapasy glikogenu kończą się po około 60-90 minutach ciągłego ruchu i dopiero po tym czasie organizm zaczyna spalać tłuszcze i niektóre białka. Stąd potrzeba stałego uzupełniania węglowodanów. Aby mieć siłę na kolejną porcję ćwiczeń lub kolejne kilometry do przebiegnięcia.

Dlatego 20-40 minut po wyczerpującym treningu należy zjeść posiłek składający się z węglowodanów i białka (w stosunku 4:1). Nieduży, bo ilość węglowodanów powinna odpowiadać masie ciała w stosunku 1 g na 1 kg. Np. penne Lubella Pełne Ziarno (węglowodany) z łososiem (białko) i kaparami (do smaku) albo kokardki Lubella Pełne Ziarno (węglowodany) zapiekane z brokułami (witaminy) i jajkiem (białko). Dostarczenie węglowodanów wraz z białkiem powoduje uwolnienie się insuliny, dzięki której organizm może zgromadzić glikogen i zregenerować mięśnie. Dodatkowo składnikiem każdego posiłku osoby aktywnej (i nie tylko) powinny być pełne witamin, minerałów, błonnika i fitozwiązków warzywa i owoce.

Oczywiście, poza właściwym jedzeniem konieczne jest uzupełnienie płynów, bo podczas wysiłku wypacamy wraz z wodą m.in. sód, potas, magnez i wapń. Dlatego sama woda to najczęściej za mało – organizm domaga się uzupełnienia utraconych minerałów. Warto więc tuż po treningu wypić napój izotoniczny albo przynajmniej dodać do wody (na 1 litr): 2 łyżki miodu, sok z jednej cytryny i dużą szczyptę soli.

I wiadomo – ruch to zdrowie! Ruszaj się więc jak najczęściej, nie zapominając o właściwym odżywianiu.